Spotkania z ludźmi, słuchanie ludzi to okazja do wydobycia z siebie dobra. Odkopanie w sobie nowego potencjału.
Dyskomfort
Cenię sobie spotkania, których skutkiem są tysiące myśli w mojej głowie. Myśli nie zawsze miłych i poukładanych, porządnie uczesanych. Myśli, które są niewygodne i konfrontujące mój świat z tym co usłyszałam od drugiej osoby. Lubię to wyrywanie mnie z mojego świata. No… może nie od razu lubię ale z czasem – lubię i doceniam. Na początku żongluję tym co usłyszałam aby ubrać to w konkret, zastanowić się jak ma się to do mojego życia. Zadaję sobie pytanie „Jak jest?”.
Wartościowe są dla mnie spotkania podczas, których mogę usłyszeć prawdę, inną perspektywę i inne spojrzenie na sprawę. Czasem po takich spotkaniach czuję dyskomfort, czasem mam wrażenie, że ktoś rozburzył mi moją wewnętrzną układankę.
Wdzięczność
Dziękuję osobom, które potrafią mówić w szczerości, które skłaniają do myślenia, do refleksji, bo refleksje popychają mnie do realnych zmian. Zmian ku lepszemu, ku byciu lepszym człowiekiem. Jestem bardzo wdzięczna, że są osoby, które nie boją się mówić o ważnych sprawach, które nie boją się być dosadne, które nie chcą się tylko przypodobać mówiąc tylko to co druga strona chce usłyszeć. Bez was świat byłby byle jaki.
Miłość do drugiego człowieka fundamentem zmian
Kiedy ktoś mówi w moim kierunku rzeczy trudne to ważne abym ufała tej osobie, abym widziała, że ona kieruje się miłością, że zależy jej na mnie. Mam wrażenie, że to wraz z moją otwartością może stanowić realne podłoże zmiany. Dobrej zmiany.